Reklama

O życiu, żarciu i warunkach w PRL.


SJS
Major
Major
Posty: 1124
Rejestracja: 07 sie 2011 13:38
Podziękował: 13 razy
Otrzymał/a podziekowań: 92 razy
Lokalizacja: Warszawa
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: SJS » 17 maja 2018 09:57

Dlatego nazywam tamten ustrój ustrojem dla idiotów a czasy Jaruzelskiego "Epoką kamienia ... Jaruzelskiego"
Czy w komunie mógł ktoś mądry i twórczy się przebić?
Tak
na zasadzie trafienia miliona w Totka
nie mylić z Totkiem Bolka...
Spotkałem w życiu wielu twórczych ludzi - żaden się nie przebił.
Przebili się ci co brali i dawali łapówki.
Mają piękne domy, zapewniony byt...
Przebił się mój brat cioteczny ale w ... Anglii
Był twórcą USG dla ludzi ale to już kiedyś chyba opisywałem.
Błędów się nie da uniknąć ale ich powtarzania - tak

Awatar użytkownika

Razorblade1967
Generał Brygady
Generał Brygady
Posty: 3249
Rejestracja: 18 paź 2011 19:45
Podziękował: 8 razy
Otrzymał/a podziekowań: 693 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: Razorblade1967 » 17 maja 2018 10:21

No cóż SJS tak naprawdę to łapówki dawaliśmy i braliśmy wszyscy... Bo czym innym poza kradzieżą i oszustwem było to nasze "załatwianie"? To był cyrk, w którym uczciwie żyć się nie dało. Chciałeś mieć cokolwiek to musiałeś kombinować.

Państwo nas upadlało to bez skrępowania je grabiliśmy. Nie tyle może ustrój dla idiotów... a dla kombinatorów... Tylko jedni robili to lepiej, a inni gorzej.

Kto jak kto, ale Ty mi chyba uwierzysz, że miałem kiedyś w armii problemy za czytanie i wiedzę z zachodnich podręczników wojskowych i jeszcze musiałem się tłumaczyć skąd je mam.


Topic author
Jan M.
Generał Broni
Generał Broni
Posty: 5682
Rejestracja: 19 paź 2015 13:38
Podziękował: 1157 razy
Otrzymał/a podziekowań: 493 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: Jan M. » 17 maja 2018 20:39

Uwielbiam z wami dyskusje. Sam przeciwko wszystkim [dziekuje]

Jan M. pisze:I Dziś. Obecnie....

Wytwory przemysłu PRL i tuż post - PRL.

Są produktami nader porządanymi i drogimi.
O ile ktoś ma w dobrym stanie technicznym Romet, Komar, Polonez, Fiat czy WSK a także Kasprzak, projektor prexer, Gramofon, odkurzacz itp.itd. ludzie są często w stanie zapłacić za ten sprzęt prawie że "Każdą cenę".

Razorblade1967 pisze:Dlaczego ?
Z sentymentu do porządnie zrobionego produktu.

Razorblade1967 pisze:Kompletnie nie rozumiesz czym się kierują ludzie zbierający i kolekcjonujący stare przedmioty. To nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek dobrą oceną tego badziewia, którym z konieczności musieliśmy się posługiwać w PRL-u, bo nic porządnego nie było, bo to co byśmy wtedy chcieli mieć mogliśmy sobie pooglądać tylko na obrazkach, albo na zachodnich filmach.

Ludzie zbierają takie stare rzeczy bo to ich hobby, a niektórzy nie będący kolekcjonerami, tylko kupujący pojedyncze rzeczy to owszem kierują się sentymentem... w stosunku do lat swojej młodości. Czasem do rzeczy, które były ich pierwszymi w życiu itd.


Rozumiem`. Pomimo to, nadal będę Twierdził że rzeczy wówczas produkowane, i to nie zależnie czy to w PRL czy to gdzie indziej były z reguły trwalsze niż dziś.
Ile lat w Polskich domach chodziły lodówki, pralki czy suszarki wytworzone itd.w PRL ?
A gramofony ?
Cudo. [modlitwa]
A Autosan H9 ?
Do tej pory jest z powodzeniem używany w PKS i to te egzemplarze montowane w latach 80-tych.
I jeszcze długo będą na ulicach Polskich miast i wsi.

Tutaj nie chodzi o system tylko produkt. Systemu nie pochwalam ale nie wszystko było tak złe i niedobre jak to tutaj Twierdzicie.
Porozmawiaj sobie Razorblade, z kimś kto kolekcjonuje PRL - owskie Odkurzacze.
I zapytaj go o trwałość współczesnych odkurzacz.


Jan M. pisze:To tak odnośnie pańskich "śmieci" panie Razorblade1967.

Razorblade1967 pisze:Tak to były też moje śmiecie... musiałem z nich korzystać i często cieszyłem się, że w ogóle mogę je dostać - ale dlatego, że w tym porąbanym systemie polityczno-gospodarczym... przede wszystkim gospodarczym nie było nic innego. Nie mieliśmy żadnych "porządnych produktów"... mieliśmy takie jakie akurat "rzucono", o innych mogliśmy tylko pomarzyć.


Pańskich, czyli cytat tego co pan napisał.
Skąd ja mogę wiedzieć co pan kupował w tamtych latach ?

A z tym że: "nie mieliśmy żadnych porządnych produktów" to gruba przesada.
Teraz za to masz.....Chiński tani badziew.
Wiem są też droższe produkty z Chin. Ale większość sprzedawana w Polsce to Tania...Chałtura.



Jan M. pisze:Natomiast co do produktów spadkobierców "Ich Matek i Ich Ojców".
To geneza czy przeszłość danej firmy ma i obecnie ogromny wpływ na sprzedaż ich produktów.

Razorblade1967 pisze:No tak niemieckie samochody sprzedają się pewnie wg Cibie kiepsko? Przecież to są (głownie te najlepsze) marki produkujące w czasie DWS sprzęt wojskowy... i dlatego jest powszechna pogarda i niechęć do zakupu takich samochodów jak Mercedes, Opel, Volkswagen czy BMW. Dziwne bo nawet w Izraelu widziałem ich sporo...

Istnieje np. powszechna pogarda dla zakupu produktów firmy Carl Walther Waffenfabrik... nawet nie wspominam już o tym, że jest to podstawowy pistolet polskiej policji produkowany na licencji w Radomiu... sam sobie sprawdzisz ile państw podbitych przez III Rzeszę lub z nią walczących używa produktów tej firmy? No to może sobie sprawdzisz rodowód firmy Heckler und Koch? Bo obecnie będą uzbrajać w swoją broń np. francuską armię po tym ja dano sobie tam spokój z FAMAS-em i rodzimymi produktami w tym zakresie? A ogóle to ich produkty kupuje "pół świata"...

Sam sobie sprawdzisz gdzie powstały i kto produkuje powszechnie używane w Europie czołgi typu Leopard-2 oraz jaki jest rodowód tej firmy? A może poszukasz sobie czegoś o firmie Rheinmetall AG? Bo ich armaty to sobie jeżdżą nawet w amerykańskich Abramsach...


Dlatego napisałem powyżej, ŚWIADOMY KLIENT.....czy ja naprawdę prawie co każde napisane słowo muszę tłumaczyć ?

Jan M. pisze:Firmy które produkowały silniki do...lub wręcz, czołgi, sztukasy, bombowce horyzontalne, napoje ( fuhrer sam reklamował pewien żółty napój ) mundury dla Wehrmacht i SS ( w tym Gestapo ) SD, gaz do Koncentriacion Lager itp.itd. Nie cieszą się zbyt dużą popularnością wśród świadomych potomków i spadkobierców milionowych ofiar systemu totalitarnego....III RZESZY NIEMIECKIEJ !


Razorblade1967 pisze:Bajka, którą sam wymyśliłeś...

Nikt normalny nie kieruje się jakimiś dziwnymi emocjami i to dotyczącymi przeszłości odległej o ponad 70 lat... niemieckie firmy "z rodowodem" doskonale prosperują i robią świetne interesy z dawnymi przeciwnikami wojennymi, co więcej czasem się łączą z firmami z takich państw... i dalej robią świetne interesy. Kto przy zdrowych zmysłach kupując jakiś produkt zastanawia skąd wywodzi się firma producenta, jaka jest jej historia czy rodowód sięgający często sto i więcej lat wstecz... a już najmniej co produkowała w czasie DWS.

Zresztą nawet gdybyś takiemu potencjalnemu klientowi powiedział, że firma na której produkt zamierza wydać pieniądze w czasie tamtej, odległej już dla nas wojny (która w sumie już mało kogo obchodzi poza pasjonatami historii) produkowała lub miała udział w produkcji jakiegoś znanego mu z telewizji sprzętu wojskowego niemieckiej armii to pewnie jeżeli w ogóle miałoby to jakieś znaczenia to tylko utwierdziło by tegoż potencjalnego klienta, że kupuje produkt dobrej firmy.


Żadna Bajka. Ludzie pamiętają z jakich fabryk leciały na ich przodków bomby i z jakich fabryk pochodził sprzęt dzięki któremu możliwy był Blitzkrieg.
Sporo ludzi także pamięta w jakich fabrykach i u jakiej narodowości Bauera, zamęczono ich przodków lub bliskich ich przodków.
Jak już to na forum tutaj pisałem, miałem w rodzinie taką tragedię, trójka dzieci z robót u Niemieckiego Bauera nie wróciła.
Nawet temat na forum historycznym o tym założyłem. Pamiętasz Razorblade ?


Topic author
Jan M.
Generał Broni
Generał Broni
Posty: 5682
Rejestracja: 19 paź 2015 13:38
Podziękował: 1157 razy
Otrzymał/a podziekowań: 493 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: Jan M. » 17 maja 2018 20:46

Razorblade1967 pisze:To jeszcze coś dodam...

Jan M. pisze:O ile ktoś ma w dobrym stanie technicznym Romet[...]
porządnie zrobionego produktu.

Razorblade1967 pisze:To ''porządne" wykonanie sprowadzało się do tego, że np. taki motorower Romet był po prostu prymitywny, nazbyt ciężki, miał kiepskie osiągi i nadmierne zużycie paliwa. Jego "solidność" osiągano poprzez nadmiar metali, grube "rury" ramy oraz silnik, który mogłeś bez trudu rozłożyć i złożyć w domu, za pomocą prostych narzędzi... bo w PRL-u sami robiliśmy sobie za mechaników, nie dlatego że nas pasjonowało (niektórych oczywiście tak), ale dlatego, że nie mieliśmy innego wyjścia. Powiedz dzisiaj komuś, że w PRL-u trzeba sobie było samemu np. "wyprodukować" uszczelkę pod głowicę silnika. Ten sprzęt wcale nie był bezawaryjny... tylko był na tyle prymitywny, że stosunkowo łatwo było go naprawić. Silnik Rometa miał "zawrotną" moc 2,5 KM - był po prostu czymś żałośnie prymitywnym... o Kadecie to nawet nie ma co wspominać.

Czechosłowacka Jawa 50, nawet po polskich zabiegach zmniejszających moc (inne były przepisy polskie i czeskie... u nich dopuszczano dla motoroweru) miała lepsze przyspieszenie i w ogóle "prowadziła się lepiej"... a taki NRD-owski Simson to w ogóle deklasował produkty Romet. W młodzieńczym "rankingu" motorowerów był właśnie NRD-owski Simson, potem czechosłowacka Jawa... potem długo nic i Romet 50. Nieudana była próba z Ogarem (wsadzenie czeskiego silnika do polskiego Rometa), a ostatnie podrygi to był Chart - tylko tego to "zabiła"cena... wyższa niż motocykli 250-350 cm3 z innych upadających demoludów.

Podobnie kiepsko się miały motocykle WSK... w stosunku do produktów z Czechosłowacji i NRD (o zachodnich nie wspominam bo były dla nas po prostu niedostępne). Były po prostu prymitywne... co znowu jest mylone z solidnością - bo one psuły się częściej, tylko ich naprawa była łatwa i prosta "domowymi sposobami" lub przez dorabianie różnych rzeczy przez zaprzyjaźnione "złote rączki".

Z innymi produktami PRL-u było podobnie - "solidność" osiągana była poprzez prymitywizm konstrukcyjny ze wszystkimi tego konsekwencjami.


To porównaj sobie do Rometa teraz jakość Chińskich, tanich motorków, sprzedawanych przy centrach handlowych i na ulicach Polskich miast.
Tam nawet użyte stopy są lichej jakości. Bez równania w wykonaniu do Romet lat PRL.
Wiele Romet jak ktoś dba jeszcze po wsiach jeździ.
Kiedy byłeś ostatnio na wsi Razorblade1967 ?
Za 30 lat wszystkie te obecnie handlowane Chińskie motorynki będą już dawno w......Pokrzywach.

I...Tak...Znam przyszłość.


Topic author
Jan M.
Generał Broni
Generał Broni
Posty: 5682
Rejestracja: 19 paź 2015 13:38
Podziękował: 1157 razy
Otrzymał/a podziekowań: 493 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: Jan M. » 17 maja 2018 20:49

senex pisze:O jakości Polskiej produkcji na przykładzie F125p i Poloneza.
Przy zakupie licencji na Fiata jak wspomniałem zostało zakupione bardzo nowoczesne nadwozie lecz już nie silnik. Ten sam silnik po wielu latach był montowany w Polonezie. I nie chodzi o jakieś drobne modyfikacje ale samą przestarzałą konstrukcję. Korbowód był podparty na dwóch panewkach korbowodowych i dwóch głównych co powodowało duże wibracje o ograniczało żywotność silnika do maksymalnie 100 tys. km, gdzie w nowocześniejszych konstrukcjach z wałem na trzech panewkach przebiegi były znacznie większe.



O jakości Polonez niech świadczy to co już tutaj napisałem.
W jednym z podmiotów zdrowotnych nadal takie jeżdżą prawie że codziennie do chorych.
Mamy 2018 rok.

Są tanie w zakupie, wygodne, w miarę trwałe, i nie ma najmniejszych kłopotów z ich naprawą.


Topic author
Jan M.
Generał Broni
Generał Broni
Posty: 5682
Rejestracja: 19 paź 2015 13:38
Podziękował: 1157 razy
Otrzymał/a podziekowań: 493 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: Jan M. » 17 maja 2018 20:53

SJS pisze:Dlatego nazywam tamten ustrój ustrojem dla idiotów a czasy Jaruzelskiego "Epoką kamienia ... Jaruzelskiego"
Czy w komunie mógł ktoś mądry i twórczy się przebić?
Tak
na zasadzie trafienia miliona w Totka
nie mylić z Totkiem Bolka...
Spotkałem w życiu wielu twórczych ludzi - żaden się nie przebił.
Przebili się ci co brali i dawali łapówki.
Mają piękne domy, zapewniony byt...
Przebił się mój brat cioteczny ale w ... Anglii
Był twórcą USG dla ludzi ale to już kiedyś chyba opisywałem.


Panie SJS....Upraszczasz pan.
Przejdżmy do przykladów na podstawie Polskiego Kina.
Ówczesne produkcje...Potop....Pan Wołodyjowski....Noce i Dnie.....Krzyżacy....Hydrozagadka....Kingsajz....i wiele wiele innych arcydzieł, śmialo dorównujących kinu zachodu....Ta gra aktorska, montaż, scenografie...Łódź...Polskie Hooly-Łódź.

Co mamy porównywalnego dziś......Karbalę ?



"Niechaj Żyje Rzeczypospolita KrasnoLudowa" !

"KingSajz dla każdego" !

Czy są z nami na forum....."PoloCocktow - cy" ?



[drapanie]



https://youtu.be/jCJ7pHxKlEM



Przełamał Monopol.

Awatar użytkownika

Razorblade1967
Generał Brygady
Generał Brygady
Posty: 3249
Rejestracja: 18 paź 2011 19:45
Podziękował: 8 razy
Otrzymał/a podziekowań: 693 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: Razorblade1967 » 17 maja 2018 21:13

Krótko bo z telefonu... "Trwałość" produktów PRL-u wynikała z ich prymitywizmu. Ponadto wtedy jak "nic nie było" to prymitywne śmiecie z PRL-owskich fabryk miały rację bytu, bo choć walorów użytkowych wiele nie miały to były łatwe w naprawie bo prymitywne właśnie.

Tylko, że dzisiaj nikt nie potrzebuje przedmiotów tego typu, które będą użytkowane 20-30 lat. Po co? To w zacofanym PRL-u, gdzie rozwój czegokolwiek następował powoli lub wcale miało to rację bytu.

W tamtych chorych i idiotycznych czasach PRL wymieniałeś sprzęt bo stary się rozleciał i już nie szło go naprawić. Dzisiaj robisz to bo postęp techniczny oferuje Tobie coś co ma po prostu więcej zalet i możliwości oraz jest nowocześniejsze i lepsze.

W PRL ten sam model produkowano latami... postęp był powolny, a i tak brakowało wszystkiego. Nawet ten prymitywny szmelc się rozlatywał za szybko.

Awatar użytkownika

yachim
Sierżant
Sierżant
Posty: 312
Rejestracja: 15 sty 2018 22:19
Podziękował: 6 razy
Otrzymał/a podziekowań: 27 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: yachim » 17 maja 2018 22:01

Janek trzyma poziom i ciągle dziwne rzeczy wypisuje. Nie zauważył że dzisiaj nie robi się rzeczy po to aby służyły latami. Sprzedawca już przy zakupie powie żeby się nie dziwić jak lodówka odmówi posłuszeństwa po 5 latach. Gdzie jakość obecnych mebli do tych z przeszłości, gdzie jakość samochodów na których ocynk to był ocynk a nie jakaś imitacja ocynku, że o solidności wykonania nie wspomnę. Gdyby te nieistniejące polskie firmy dzisiaj istniały produkowałyby taki sam szajs jak zagraniczne. Więc po co te pieprzenie o cudownościach PRL-u.

Awatar użytkownika

Razorblade1967
Generał Brygady
Generał Brygady
Posty: 3249
Rejestracja: 18 paź 2011 19:45
Podziękował: 8 razy
Otrzymał/a podziekowań: 693 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: Razorblade1967 » 18 maja 2018 06:44

Jan M. pisze:Pomimo to, nadal będę Twierdził że rzeczy wówczas produkowane, i to nie zależnie czy to w PRL czy to gdzie indziej były z reguły trwalsze niż dziś.


Rzeczy technicznie zacofane i wręcz prymitywne oraz produkowane z nadmiarem np. masy są z reguły trwalsze i łatwiejsze w naprawach - tylko co z tego? Są jeszcze jakieś ich zalety?

Jan M. pisze:A Autosan H9 ?
Do tej pory jest z powodzeniem używany w PKS i to te egzemplarze montowane w latach 80-tych.
I jeszcze długo będą na ulicach Polskich miast i wsi.

Prymitywny pojazd, o iluzorycznym komforcie jazdy... a jak widać jedyna jego zaleta to właśnie prymitywizm konstrukcyjny umożliwiający "utrzymanie przy życiu".

Jan M. pisze:Tutaj nie chodzi o system tylko produkt. Systemu nie pochwalam ale nie wszystko było tak złe i niedobre jak to tutaj Twierdzicie.
Porozmawiaj sobie Razorblade, z kimś kto kolekcjonuje PRL - owskie Odkurzacze.
I zapytaj go o trwałość współczesnych odkurzacz.

A po mam pytać? Używałem odkurzaczy w PRL i obecnie... Nie wiem w sumie na ile są trwalsze te dawne, od tych obecnych... bo żaden z tych obecnych nie dotrwał u mnie do zużycia. Nie żyjemy już na szczęście w PRL-u i sprzęt wymieniamy nie dlatego, że się zepsuł bez możliwości jego naprawy, a dlatego że po jakimś czasie eksploatacji pojawiło się coś lepsze, funkcjonalniejsze, bardziej energooszczędne, ładniejsze...

Jan M. pisze:Ile lat w Polskich domach chodziły lodówki, pralki czy suszarki wytworzone itd.w PRL ?

Jak wyżej... PRL-owskie produkty były prymitywne, a tym samym trudniej się psuły i łatwiej się jej naprawiało. Musiały być produkowane w taki sposób bo po pierwsze inaczej nikt nie umiał, po drugie miały służyć lata bo musiał (popyta zawsze w PRL-u znacznie przewyższał podaż).

Te same modele latami (np. Fiat 125 w Włoszech 5 lat, w Polsce 24 lata), bo postęp w PRL-u był minimalny... ludzie mieli mieć cokolwiek, bez znaczenia że coś o wątpliwych walorach, jakąś durną ideologię zawsze można było wcisnąć - choćby tą o trwałości produktu i o rzekomej "socjalistyczne solidności" produkcji.


Jan M. pisze:To tak odnośnie pańskich "śmieci" panie Razorblade1967.

Razorblade1967 pisze:Tak to były też moje śmiecie... musiałem z nich korzystać i często cieszyłem się, że w ogóle mogę je dostać - ale dlatego, że w tym porąbanym systemie polityczno-gospodarczym... przede wszystkim gospodarczym nie było nic innego. Nie mieliśmy żadnych "porządnych produktów"... mieliśmy takie jakie akurat "rzucono", o innych mogliśmy tylko pomarzyć.


Jan M. pisze:A z tym że: "nie mieliśmy żadnych porządnych produktów" to gruba przesada.

Ano nie mieliśmy... wszystko to był prymitywny i technicznie zacofany skansen, ewentualnie jakieś odrzuty z "zachodu" kopiowane potem przez lata po tym jak na zachodzie o tym zapomniano.

Jan M. pisze:Teraz za to masz.....Chiński tani badziew.
Wiem są też droższe produkty z Chin. Ale większość sprzedawana w Polsce to Tania...Chałtura.

Teraz to masz to co sobie wybierzesz... W przeciwieństwie do czasów PRL-u masz wybór.

Już o tym dyskutowaliśmy... w Chinach produkuje się różne rzeczy, produkuje się też to co potem kupujesz w "markowych sklepach", produkuje się rzeczy bardzo dobre i firmowane przez znane na świecie firmy. Produkuję się też całą masę taniej tandety dla niewymagającego odbiorcy...

Dlatego, że chcemy kupować tanią tandetę to większość produktów z Chin do nas przysyłana taka jest (to popyt decyduje), ale "obok" idziesz do markowego sklepu i kupujesz porządny towar i też ma "Made in China"... Chiny to ogromny kraj z ogromnym przemysłem, który dostarczy Tobie wszystko, ale to Ty (odbiorca) decydujesz co, za ile i w jakiej jakości.

Jan M. pisze:Dlatego napisałem powyżej, ŚWIADOMY KLIENT.....czy ja naprawdę prawie co każde napisane słowo muszę tłumaczyć ?
[...]
Żadna Bajka. Ludzie pamiętają z jakich fabryk leciały na ich przodków bomby i z jakich fabryk pochodził sprzęt dzięki któremu możliwy był Blitzkrieg.
Sporo ludzi także pamięta w jakich fabrykach i u jakiej narodowości Bauera, zamęczono ich przodków lub bliskich ich przodków.
Jak już to na forum tutaj pisałem, miałem w rodzinie taką tragedię, trójka dzieci z robót u Niemieckiego Bauera nie wróciła.
Nawet temat na forum historycznym o tym założyłem. Pamiętasz Razorblade ?

Jaki "świadomy klient"? Dalej twierdzę, że sam sobie to wymyśliłeś... Wybacz ale nie spotkałem w życiu ludzi kierujących się przy zakupach jakimiś historycznymi zaszłościami. Dobra nie twierdzę, że takich nie ma w ogóle - skoro sam tak piszesz, to przynajmniej jeden istnieje. Jednak w żaden sposób nie wpływa to na zmniejszenie sprzedaży i na sukcesy niemieckich firm w Polsce i w Europie.

Ci o których piszesz to co najwyżej jakiś "klub towarzyski"... pewnie internetowy, bo różnych dziwaków nie brakuje. Nie takie dziwactwa jak zakupy wg historycznych sympatii i antypatii w sumie człowiek widuje.

Inna sprawa, że to zabawne jest - bo chyba Wam pozostaje waśnie chińskie kupować... Historycznie to ten kraj w zasadzie przyjaciół nie ma, wszyscy to albo wrogowie, albo przyjaciele wrogów, albo ci co "zdradzili". Niemieckie - nie, rosyjskie (i innych państw byłego ZSRR) - nie, czeskie - nie, słowackie - nie... sami wrogowie. Francuskie i brytyjskie - nie, bo "zdrajcy", Amerykańskie - nie, bo przecież sprzedali nas "Sowietom". Austriackie - nie, bo były zaborca, szwedzkie - nie, bo "potop". Reszta to albo sojusznicy wrogów, albo sojusznicy "zdrajców".

Jan M. pisze:Kiedy byłeś ostatnio na wsi Razorblade1967 ?

Jakieś 3 tygodnie temu... nie stwierdziłem tam "reliktów PRL-u". Ale nie przeczę, że bywają.

Kolega ma Rometa... Syrenkę 105 też - ale w mieście i to hobby takie.

Jan M. pisze:Za 30 lat wszystkie te obecnie handlowane Chińskie motorynki będą już dawno w......Pokrzywach.

Będą dużo wcześniej... nikt dziś nie kupuje przedmiotów mających służyć 30 lat. W PRL-u i innych demoludach robiono to z konieczności, a nie z wyboru - bo wyboru nie było.

Jan M. pisze:Wiele Romet jak ktoś dba jeszcze po wsiach jeździ.

I o czym to świadczy? O tym co napisałem... prymitywny produkt o kiepskich osiągach i znikomym komforcie jazdy, ale trwały bo wyprodukowany z nadmiarem metalu oraz z silnikiem tak prostym, że mogłeś go sobie w domu wyremontować, albo coś dorobić bez problemu.

Taki produkt może i był potrzebny w okresie PRL-u gdy używaliśmy wszystkiego latami i postęp techniczny był znikomy, ale nie miał prawa przetrwać w gospodarce rynkowej, gdzie nikt nie oczekuje używania prymitywnego urządzenia przez 30 lat, bo po paru latach kupi lepsze, nowocześniejsze, oferujące więcej możliwości itd.

Wiesz to tak jak ostatnio z zakupem pralki... kobieta chciała taką "z bajerami", no to kupiłem, na 8 kg (poprzednia miała 7 i ponoć za mało), z jakimś "okienkiem" do dokładania w takcie prania, z ważeniem i suszeniem, z jakimś milionem programów diabli wiedzą do czego (ja i tak korzystam z trzech na kupie... no ale kobieta mówi, że jej potrzebne to nie będę się sprzeczał) - cena była jak na pralkę chyba spora bo około 3 tys., no ale gwarancja na 10 lat to naiwny myślałem, że spokój będę miał. Minęło 3 lata, a już mi kobieta pokazuje jakieś bajery o pralkach co to mają jakiś bęben dzielony, co to się kręci w obie strony naraz (nie wiem udawałem, że oglądam i słucham) i pierze to coś 2 razy szybciej. Jak myślisz ile jeszcze pochodzi u mnie ta pralka co miała niby 10 lat pracować? Jeszcze rok, może dwa... dłużej kobieta czekać "wygodniejsze" urządzenie nie będzie. Z postępem walczyć się nie da... w PRL-u próbowali i też nie wyszło.

I tak funkcjonuje teraz świat... wymieniamy sprzęty bo pojawiło się coś nowego, ciekawszego, lepszego, funkcjonalniejszego, wygodniejszego etc. - a nie bo się stary sprzęt rozleciał. M.in. dlatego zakłady poPRL-owskie nie mogły przetrwać, bo były nastawione na produkcję prymitywnych rzeczy, które miały trwać latami czy nawet dziesięcioleciami... a popyt się zmienił.

Awatar użytkownika

Razorblade1967
Generał Brygady
Generał Brygady
Posty: 3249
Rejestracja: 18 paź 2011 19:45
Podziękował: 8 razy
Otrzymał/a podziekowań: 693 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: Razorblade1967 » 18 maja 2018 07:19

Jan M. pisze:Przejdżmy do przykladów na podstawie Polskiego Kina.
Ówczesne produkcje...Potop....Pan Wołodyjowski....[...]....i wiele wiele innych arcydzieł, śmialo dorównujących kinu zachodu....[...]Ta gra aktorska, montaż, scenografie...

A to akurat dość złożone zagadnienie... Aktorstwo faktycznie stało na wyższym niż obecnie poziomie, nawet dużo wyższym. Skutek chyba tego, że mając mniejsze możliwości rozrywek, spędzania czasu w ciekawy sposób, posiadania ciekawych pasji - część ludzi pracę traktowała jako hobby, aktorstwu na pewno wychodziło to na zdrowie... Innym elementom też - bo nie mogąc sobie pozwolić na zachodnie "efekty" musiano kombinować i nadrabiać to odpowiednią sztuką montażu.

Ale jeśli chodzi o nakręcanie filmów to warto pamiętać, że te "wielkie obrazy" powstawały w warunkach gospodarki nierynkowej. Nigdy nie zwracały się włożone w nie nakłady, a w ogóle były nawet ciężkie do oceny i obliczenia (i tak nikt tego nie robił bo po co?). Brakowało statystów, potrzeba było ich wielu... dzisiaj musisz za to zapłacić, a wtedy po prostu nakazywano "wesprzeć produkcję" wojsku. Zdajesz sobie sprawę, że w wielu obrazach z setkami statystów byli to ludzie odbywający przymusową służbę wojskową? Robili to na rozkaz i za żołd. Potrzeba była sprzętu na plan? Wojsko dostarczyło (przecież w magazynach "filmówki" były pojedyncze egzemplarze), jak nie wojsko (zależnie od tematy i potrzeb) to inne przedsiębiorstwo państwowe to zrobiło... przecież i tak wszystko było jednym budżetowym "workiem", do którego w razie czego się dodrukowało pieniędzy (i tak nie była to waluta wymieniana na cokolwiek).

Dlaczego te wojenne filmy w PRL-u miały taki "rozmach"... bo się przygnało batalion wojska, który na drugim planie zrobił "taktykę" jako tło bitwy. Obejrzyj sobie ten ostatni odcinek pierwszej serii "Czterech pancernych..." - czołgi T-34-85 są oczywiście z jednostek wojskowych (jak przez cały serial... chyba 5 różnych robiło za "Rudego"- bo łatwiej brać z najbliższej jednostki niż wozić), ale na tym dalekim planie bitewnym to kompania T-54 czy T-55 (daleko jest) oraz ze dwie kompanie piechoty robią normalnie "taktykę" i nawet ich przebierać nie trzeba było bo to daleki plan był. Skąd dzisiaj byś wziął do filmu tych ludzi i sprzęt? I tak mógłbym dawać przykłady jeszcze długo... ale to wystarczy za przykład.

W normalnym systemie to wszystko kosztuje, trzeba za to zapłacić, a wytwórnie filmowe muszą kupować, a nie dostają... Przecież ten sprzęt co był na stałe w "filmówce" też nie pochodził z zakupu, a był przekazany przez wojsko. Łatwo się coś robi jak nie musisz liczyć kosztów, ani w sumie zysków - bo w porąbanym PRL-u gospodarka rynkowa i jakiekolwiek sensowne zasady nie funkcjonowały.

Efektem była bieda z nędzą..."syf, malaria i korniki" jak wtedy mawialiśmy - no, ale system czasem mógł się "pokazać"... naszym kosztem oczywiście.


Topic author
Jan M.
Generał Broni
Generał Broni
Posty: 5682
Rejestracja: 19 paź 2015 13:38
Podziękował: 1157 razy
Otrzymał/a podziekowań: 493 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: Jan M. » 18 maja 2018 11:03

Gdyby te nieistniejące polskie firmy dzisiaj istniały produkowałyby taki sam szajs jak zagraniczne.

A skąd wiesz co by produkowały ?
Przecież już dawno temu je "rozwalono".

Optimus powstał po 90 roku. Produkował bardzo nowoczesny sprzęt komputerowy jak na owe czasy.
FSO przejęli Koreańczycy, z powodzeniem sprzedawali zmodernizowane Polonezy i Fiat 126p chyba prawie do roku 2000.


Więc po co te pieprzenie o cudownościach PRL-u.


Nie "pieprzę" o "cudownościach PRL". Nie zgadzam się jednak w aż tak surowej ocenie wszystkiego co przemysł PRL produkował.
Poza tym uważam że cudów to nie ma. Nie wszystkie restrukturyzowane i prywatyzowane zakłady w post PRL musiały paść.
Część na pewno, ale wszystkie ?
Nie wierzę w krasnuludki.
Wmówiono wam przez lata wiele nieprawdziwych tez oraz...Twierdzeń...


Panie Razorblade1967.

Nie wszyscy ( a nawet nie większość ) wymienia auto, komputer, pralkę, lodówkę, kuchenkę itp. co 2/3 lata.
Nie wszyscy ( a nawet nie większość ) oczekuje trwałości produktu rok czy dwa.

Co do kina, to nie inaczej wówczas to robiono w Usa. Wojsko udostępniało sprzęt i ludzi. Warunek ?
Historia miała dobrze opowiadać o wojsku. I wiele obrazów filmowych z wojskiem w tle, produkowanych w Usa takie właśnie są.
Do przesady patetycznych. Zdecydowana większość.

Tam gdzie Us Army, Us Navy czy US Air Force ukazane jest źle producent ponosi koszty, a wojsko Usa, przy produkcji obrazu mu nie pomaga.

Przykładowy film z pierwszej grupy: "Tora Tora Tora".

https://youtu.be/kFUfY9bQMgI

Przykładowy film z drugiej grupy: "Full Metal Jacket" w Polsce znany pod nazwą: "Pełny Magazynek".

https://youtu.be/UuWmCVdwhKg


SJS
Major
Major
Posty: 1124
Rejestracja: 07 sie 2011 13:38
Podziękował: 13 razy
Otrzymał/a podziekowań: 92 razy
Lokalizacja: Warszawa
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: SJS » 18 maja 2018 11:32

Syrenka - silnik, hamulce, przeguby lata dwudzieste ale produkcja 50 lat później - regularnie co 3 tys km coś trzeba był naprawiać. Przejechanie tym wynalazkiem 100 tys to był rekord świata gdy zachodnie samochody spokojnie kręciły 300-400 tys.
Zima, leżę pod Instytutem w śniegu i zmieniam przegub i tak sobie dumam - jestem kierownikiem pracowni i nie stać mnie aby pojechać do warsztatu aby mi to zrobili - przecież to niewiarygodne marnowanie czasu. Przecież ja wymyślam, projektuję i wykonuję rzeczy o wiele bardziej skomplikowane. Był czas że w Instytucie zarabiałem jakieś 1,8 średniej krajowej ale po kilku latach - wicie, rozumicie, górnicy, hutnicy, rybacy...i spadliśmy do 0.8 średniej krajowej.
Realizowano założenie narzucone ze wschodu - Polacy mają być tylko robotnikami. W 1988 roku mieliśmy tylko 6.5 % ludzi z wyższym wykształceniem którzy z zasady zarabiali coś około średniej krajowej.
Na jednej z grup dyskusyjnych "mądry " człowiek poradził mi że powinienem nie w PRLu swoje patent zgłaszać tylko na Zachodzie. Zarabiałem około 20 $ miesięcznie więc ile miesięcy musiałbym nie jeść, nie pić aby opłacić zgłoszenie jednego patentu? Do dziś problem z patentami ma wszystkie możliwe obciążenia aby ich nie składać - już nie bariera finansowa....
Motorowery - miałem kilka - zwykle kończyły żywot po 10-20 tys km gdy dziś badziewie chińskie spokojnie przejedzie 40 -60 tys km a dobre marki nawet powyżej 100 tys.
Odkurzacze - rzeczywiście pracują do dziś ale jak ktoś raz użył Elektroluxa to nie odkurzał naszym...
Gramofony, patefony - jakiś czas dorabiałem naprawiając - silniki leciały nagminnie...
Tak do końca nie wiemy które produkty były projektowane u nas a które po cichy na zachodzie.
Lodówka po 40 latach chodzi nadal.. ale za mała więc na wsi - na działce.
Niszczono zabytki twierdząc, że są chronione, niszczono młyny i dwory, twierdząc, że potrzeba szkół i miejsc do życia dla robotników.
Ten ustrój był tak ustawiony aby:
- Polacy byli tylko robotnikami,'
- gonitwa za pieniędzmi i produktami nie zostawiała czasu na myślenie o zmianach,
- odcięcie od Zachodu jest widoczne nawet dziś - rok 2000 - jadę na wystawę do Norymbergi - wszyscy się znają od wielu lat a tu jacyś Polacy co to nic nie mają do zaoferowania...
Błędów się nie da uniknąć ale ich powtarzania - tak

Awatar użytkownika

Razorblade1967
Generał Brygady
Generał Brygady
Posty: 3249
Rejestracja: 18 paź 2011 19:45
Podziękował: 8 razy
Otrzymał/a podziekowań: 693 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: Razorblade1967 » 18 maja 2018 12:00

Janie wbij sobie wreszcie do głowy, że po PRL-u mieliśmy w spadku przerośnięte zatrudnieniem zakłady, które produkowały rzeczy cywilizacyjnie i technicznie zapóźnione o 10-lecia. Jedyne co mieliśmy to siła robocza... i do tego przyzwyczajona do pracy "socjalistycznej".

Potrzebny był kapitał, technologie, nowoczesne urządzenia, tzw. "myśl techniczna" itd. A skąd niby to miano wziąć skoro nie mieliśmy w zamian nic do zaoferowania?

To musiało paść... Nikt nie chciał już produktów rodem z PRL-u - a innych po prostu bez powyższych czynników nie było jak stworzyć. Trzaba było inwestycji (ogromnych), zakupu technologii itd. itp.

Przedsiębiorstwa poPRL-owskie musiały upaść i tyle... Nie miały racji bytu, a i tak niektóre zbyt długo próbowano utrzymywać. Nie da się reanimować trupa...

PRL to był taki "syf", że trzeba było go zakopać głęboko i zacząć praktycznie od nowa... na gruzach.


Topic author
Jan M.
Generał Broni
Generał Broni
Posty: 5682
Rejestracja: 19 paź 2015 13:38
Podziękował: 1157 razy
Otrzymał/a podziekowań: 493 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: Jan M. » 18 maja 2018 12:06

"Nic do zaoferowania"....he he uśmiałem się z pańskiego....Stwierdzenia, Mister Razorblade1967. Dobre. [figielek]

"Nic do zaoferowania" prócz taniej siły roboczej, wytwórczej, oraz ogromnego rynku zbytu na zachodnie produkty... i tak dalej...

Awatar użytkownika

Razorblade1967
Generał Brygady
Generał Brygady
Posty: 3249
Rejestracja: 18 paź 2011 19:45
Podziękował: 8 razy
Otrzymał/a podziekowań: 693 razy
Status: Offline

Re: O życiu, żarciu i warunkach w PRL.

Postautor: Razorblade1967 » 18 maja 2018 15:36

Właśnie "rynku zbytu"... chcieliśmy kupować ich produkty, im więcej tym lepiej bo mieliśmy brak normalnych, pełnowartościowych artykułów po okresie siermiężnego PRL-u. Wytworzyć nic na ich rynek samodzielnie nie byliśmy w stanie. I tutaj był problem... niezbędny był ich kapitał, ich myśl technicza, ich patentowane produkty, ich licencje (których sami kupić nie byliśmy w stanie). Niczego nie mogliśmy nikomu zaoferować... poza siłą roboczą - efekt PRL-owskiego "syfu" i prymitywu przez lata, 10-lecia, który wytwarzał tylko produkty strawne w "demoludach", a i to nie wszystkich.

Wartość tego poPRL-owskiego "przemysłu" to były mury i siła robocza... niezbyt kwalifikowana. Ktokolwiek chcący tu inwestować resztę musiał zasadniczo samemu zbudować.

Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości