Reklama

Ochrona VIP-a za 100 tys. miesięcznie

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 11759
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 415 razy
Otrzymał/a podziekowań: 472 razy
Status: Offline

Re: Ochrona VIP-a za 100 tys. miesięcznie Prezes PIS Jarosłw Kaczyński Warszawa

Postautor: Epitet » 22 cze 2017 06:31

"Kordon prezesa PiS nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem"

link http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017 ... sniewskim/

Dziewulski ocenił, że "kordon, który pojawia się wokół prezesa Jarosława Kaczyńskiego, nie dotyczy jego bezpieczeństwa".
- Ma zabezpieczać przed próbą nawiązania kontaktu z prezesem.
Nie dopuścić dziennikarza do podstawienia mikrofonu - stwierdził.

Dziewulski wspominał o ostatniej sytuacji na Krakowskim Przedmieściu, gdy Jarosław Kaczyński wszedł na drabinkę przed Pałacem Prezydenckim, by przemówić do zebranych.
- Ja bym tego nie zaakceptował, nigdy - powiedział.

- Ja rozumiem, że pan Kaczyński chce być widoczny, tylko to jest wystawianie człowieka na problem.
Pierwszy, że będzie źle wchodził, potknie się i wyrżnie.
Drugi, że jeśli już go tak chronią, po co wystawiają go na taki widok?
Prezesa Kaczyńskiego nie da się chronić w tej sytuacji - skomentował.


To ocena osoby, które ochraniały VIP-ów.
Można się z nią nie zgadzać.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 11759
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 415 razy
Otrzymał/a podziekowań: 472 razy
Status: Offline

Re: Ochrona VIP-a za 100 tys. miesięcznie

Postautor: Epitet » 22 cze 2017 07:16

Pan Dziewulski poruszył problem - dziennikarze ten problem rozwinęli.
Prezes PIS w końcu jest osoba publiczną - choćby dlatego że jest posłem na Sejm RP.

Na ulicy Nowogrodzkiej w centrum Warszawy od półtora roku zapadają decyzje, które decydują o losach Polski.

Jak wygląda najważniejszy szaniec prezesa PiS?


link http://www.newsweek.pl/polska/polityka/ ... 272,1.html

Żółtawo-brązowy budynek na Nowogrodzkiej 84/86 nie rzuca się w oczy.
Podobnych, lekko nadpsutych wiekiem budowli z epoki Gierka w centrum miasta stoi sporo.
Szczególnie tu, na granicy Ochoty i Śródmieścia, rzut kamieniem od Woli.
Trzy piętra, kilka reklam na elewacji, wygięte od słońca brązowe listwy udają lekki, ażurowy woal, którym ktoś — dziś nie wiadomo kto — kazał szczelnie otoczyć gmach (zasłaniając okna).
Gdzieniegdzie białe klocki klimatyzatorów.
To siedziba Prawa i Sprawiedliwości, miejsce, w którym urzęduje prezes Jarosław Kaczyński.
Stąd od jesieni 2015 r. rządzi Polską.

Budynek, wygięty w kształt liter L, bokami widzi róg dwóch ulic:
jeden (krótszy) przylega do Nowogrodzkiej, okna drugiego (dłuższego) wychodzą na parking i ulicę Raszyńską.

— To stary budynek, kilka razy remontowany, ale to wciąż lifting.
Elewacja jest obciachowa, jakieś deski czy krokwie przyczepione, udają żaluzję, paździerz.
Podobno na usunięcie tego nie godzi się miasto — tłumaczy nam jeden z byłych posłów PiS.
— Właścicielem siedziby jest nasza spółki Srebrna.
W cięższych czasach, żeby przeżyć, wynajęliśmy kilka pomieszczeń.
Dużych.
Klub bilardowy ma kilkaset metrów, tam gdzie była redakcja Ekspresu Wieczornego, wynajęliśmy 2000 metrów na studio fotograficzne.
Topografia Nowogrodzkiej

Formalnie Nowogrodzka jest biurem, z którego zarządza się partią.
Daje pracę około 40 osobom: kilku księgowym, obsłudze stron internetowych, radcy prawnemu, sprzątaczkom, kierowcom, recepcjonistce, koordynatorom regionów, obsłudze prezesa i wiceprezesów PiS.
Średnia wieku ekipy — dziś powyżej trzydziestki.
Powód?
Wielu młodych działaczy, którzy do 2015 r. wiernie służyli partii, dziś zarabia w rządzie lub spółkach skarbu.

Do głównej kwatery PiS prowadzą dwa wejścia.
Obu pilnują ochroniarze.
Jedno, główne, od ulicy Nowogrodzkiej, zna cała Polska.
Tam na polityków czekają kamery i reporterzy.
Proste, aluminiowe drzwi.
Za drzwiami ochroniarz wpuszcza petentów albo na pierwsze, albo na drugie piętro.

Opowiada jeden z pracowników biura PiS:
— Pierwsze jest ważniejsze, tam siedzi prezes, jego sekretarka pani Basia i księgowość.
Nie wejdzie tam nikt, kto nie był umówiony.
Na drugie, gdzie jest recepcja z logo partii, trafiają ludzie ze skargami, z pismami, ci, którzy mają do partii jakiś interes.

— Parter jest najgorszy, najmniej poważany — opowiada jeden z pracowników biura.
— Kiedyś mieściło się tam pismo Nowe Państwo, potem biuro „Lipy” [Adam Lipiński - red.], potem siedziała tam ekipa Mariusza Kamińskiego — Ernest Bejda, Maciej Wąsik, Martin Bożek.
Mieli własną salkę konferencyjną. Jarali szlugi jak lokomotywy.
Dziewczyny z księgowości, która była piętro wyżej, mdlały od smrodu.
Szef biura w końcu wydał zakaz palenia.
Dziś wszyscy palacze w chłodne dni skupiają się w łączniku między siedzibą PiS a budynkiem Srebrnej.

Każdy, kto wchodzi głównym wejściem, jest dobrze widoczny z ulicy.
Ale za rogiem budynku, ukryte przed oczami wścibskich, jest drugie wejście.
Pracownicy biura PiS nazywają je „łącznikiem”.
— Po lewej stronie od wejścia jest pokój Adama Lipińskiego, obok siedzi ochrona — opisuje nam jeden z działaczy.
— Tam znajdują się drugie schody, którymi można dojść do korytarza i tylnych drzwi do gabinetu prezesa.
Sam Naczelnik korzysta właśnie z tego wejścia.
Czasem wprowadza się nim urzędników, którzy ze względu na funkcje nie mogą być złapani przez dziennikarzy jak wchodzą do Kaczyńskiego.
Tego wejścia używa też Jacek Kurski, gdy ma sprawę do prezesa.

Tu nie wejdzie nikt niezapowiedziany.

Na elewacji widać kilka kamer.
Według jednego z naszych rozmówców od 2014 r., od czasu afery podsłuchowej, główna kwatera PiS uzbrojona jest też w urządzenia anty podsłuchowe.
— Prezes siedzi tuż przy oknie, najprostszy mikrofon kierunkowy mógłby wychwycić wszystko, o czym mówi — tłumaczy pracownica PiS.
— Te urządzenia montowała Grom Group, która ochrania Jarosława.
Ludzie czasami skarżą się przez to na kłopoty z telefonami.
Ja sama spotkałam przez przypadek na Nowogrodzkiej chłopaków z Grom Group w weekend, gdy coś montowali.
Spytałam, co to za urządzenia?
Tajemnica.


Ta publikacja mogła mieć związek z dymisją szefa BOR.
Tak zakładam hipotetycznie.

Nagła dymisja wiceszefa BOR pułkownika Tomasza Kędzierskiego zapowiada kolejną falę odejść doświadczonych funkcjonariuszy z tej formacji - dowiedział się portal tvn24.pl

link http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju, ... 50654.html

Z oficjalnego komunikatu BOR wynika, że Kędzierski odszedł ze służby "z przyczyn osobistych" 12 czerwca, czyli w dniu święta Biura Ochrony Rządu.
- Pierwsze święto w naszej historii, gdy odchodzi wiceszef.
I nie była to jedyna sensacja, którą żyliśmy tego dnia - mówi nam doświadczony oficer.

Generał z odznaczeniem

Sensacją, którą nasz rozmówca ma na myśli, było przyznanie "Odznaki Honorowej Biura Ochrony Rządu" generałowi Andrzejowi Pawlikowskiemu.
Pół roku temu został on zdymisjonowany przez ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka w atmosferze skandalu.
- Minister został postawiony w sytuacji, w której miał wręczać odznaczenie generałowi, którego chwilę wcześniej dymisjonował - mówi nasz rozmówca z resortu spraw wewnętrznych.
Wręczenie odznaki miało miejsce właśnie na uroczystości, która miała miejsce w siedzibie BOR mieszczącej się przy warszawskich Łazienkach Królewskich.
O nadanie odznaczenia swojemu poprzednikowi wystąpił aktualny szef BOR generał Tomasz Miłkowski.

- Tworzyliśmy tę odznakę, aby wyróżniać wybitnych funkcjonariuszy, którzy przepracowali minimum 20 lat w naszych szeregach i mieli nieskazitelne opinie.
Wyjątki robiliśmy dla naszych najbliższych partnerów, jak Komendant Główny Policji czy szef amerykańskiego Secret Service - wyjaśnia nam były szef BOR generał Marian Janicki.
Tymczasem Pawlikowski stracił funkcję w styczniu w związku ze śledztwem prowadzonym przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i Prokuraturę Okręgową w Warszawie.
Śledczy weryfikują kontrakt na ochronę dworców kolejowych podczas Światowych Dni Młodzieży, który PKP SA powierzyła tajemniczej spółce Sensus Group.

[napisałem o tym temat na forum
link viewtopic.php?f=80&t=18345&p=151869
uwaga własna ]

Z danych dostępnych w sądach gospodarczych wynika, że Sensus założył były wspólnik biznesowy generała Pawlikowskiego.
Choć PKP płaciło spółce, to faktyczną pracę na rzecz kolejowego giganta wykonywał oddelegowany przez Pawlikowskiego funkcjonariusz BOR.
Prokuratorzy postawili mu zarzuty, a sam Pawlikowski został przesłuchany.
- Śledztwo w tej sprawie nadal trwa - mówi nam rzecznik stołecznej prokuratury Michał Dziekański.

Fala odejść

Według jednego z byłych szefów BOR, z którym rozmawialiśmy, dymisja pułkownika Kędzierskiego może mieć związek z odznaczeniem dla Pawlikowskiego.
- Ktoś musiał odpowiedzieć za postawienie w tak niezręcznej sytuacji ministra Błaszczaka.
Padło na Kędzierskiego.
Ale przyczyn tej dymisji jest znacznie więcej.
To symbol stanu, w jakim znajduje się dziś BOR - komentuje.

Według jego relacji w ostatnich tygodniach doszło do spotkania kierownictwa BOR z elitą kierowców prowadzących samochody najważniejszych osób w państwie.
- Na 25 obecnych na spotkaniu kierowców wszyscy zapowiedzieli, że wkrótce odchodzą na emerytury.

W tym ośmiu najważniejszych, którzy jako jedyni mają doświadczenie w prowadzeniu samochodów opancerzonych.
Tymi, którymi podróżują prezydent i premier - ujawnia nasz rozmówca.
Bliski Kaczyńskiego Jednak według ustaleń dziennikarzy "Faktu" przyczyną dymisji Kędzierskiego było powoływanie się przez niego na nieżyjącą matkę Jarosława Kaczyńskiego.

- Tyle, że przelicytował, bo prezes PiS nie toleruje takich postaw, a do niego to dotarło - relacjonował "Fakt".
Rzeczywiście kariera Tomasza Kędzierskiego w BOR była związana z rodziną Kaczyńskich.

Najpierw był pracownikiem cywilnym, a funkcjonariuszem stał się, gdy zaczął pracować dla korzystającego wtedy z ochrony BOR Lecha Kaczyńskiego.
Następnie zajął się osobistą ochroną Jadwigi Kaczyńskiej i w tej roli dosłużył się stopnia pułkownika.
- To absolutnie niewystarczające doświadczenie, aby zająć funkcję wiceszefa całej formacji.
Nikt z nas nie ma wątpliwości, że awansował dzięki znajomościom.
Mimo to szybko się skonfliktował najpierw z generałem Andrzejem Pawlikowskim, a później z jego następcą, czyli generałem Miłkowskim - uważa zgodnie kilku z naszych rozmówców.

Pustki w BOR

Odejście Kędzierskiego jest elementem poważniejszego procesu, który trwa w BOR.
Po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość z tej formacji zostali zwolnieni funkcjonariusze, którzy służbę rozpoczęli przed 1989 rokiem.
Mieli ich zastąpić młodzi kandydaci, których BOR stale rekrutuje.

- Nie wzięto pod uwagę, że oficera kształtuje się i szkoli przez kilka długich lat. [około 7 do 10 lat - uwaga własna]

Nie da się wcześniej stworzyć fachowca, któremu powierzy się życie i zdrowie najważniejszych w kraju ludzi - mówi jeden z byłych szefów.
Co więcej, dotarły do nas także nieoficjalne informacje, że aktualnie w służbie brakuje 600 funkcjonariuszy na 1900 etatów, którymi dysponuje służba.
Już przed tygodniem - w środę 14 czerwca - wysłaliśmy pytania do rzecznika BOR, chcąc je zweryfikować.
Do dziś jednak nie otrzymaliśmy odpowiedzi mimo telefonicznie ponawianych próśb.
- Przy takim poziomie wakatów funkcjonariusze pracują na okrągło.
Nie mają urlopów, wyrabiają setki nadgodzin.
To niebezpieczne dla nich i dla osób, o których bezpieczeństwo mają dbać - komentują nasi rozmówcy.

Koniec BOR, początek PSO

Sytuacji nie poprawia niepewność związana z planowaną przez MSWiA likwidacją BOR i powołaniem w to miejsce Państwowej Służby Ochrony.
Podczas uroczystych obchodów święta Biura zmiany zachwalał minister Mariusz Błaszak, zapowiadając powstanie nowej, elitarnej służby z "większą liczbą funkcjonariuszy, lepszymi procedurami i większymi uprawnieniami".
- To wy, funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, będziecie trzonem tej nowej formacji.
Macie odpowiednią wiedzę i doświadczenie - mówił minister Błaszczak.
- To słowa, a nikt z nas nie wie, czy będzie pracował, jakie będzie miał zadania i ile będzie zarabiał.

Dlatego ci, którzy mają uprawnienia emerytalne, wolą już odejść - mówią nam funkcjonariusze.
Co więcej, projekt ustawy o Państwowej Służbie Ochrony budzi kontrowersje w samym rządzie.

Na etapie uzgodnień międzyresortowych część rozwiązań skrytykowała m.in. szefowa kancelarii premiera Beata Kempa oraz minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.
Oprotestowali pomysł, aby polskich ambasad nie chronili dłużej funkcjonariusze BOR, a żołnierze Żandarmerii Wojskowej.

Zadanie utworzenia nowej formacji otrzymał generał Tomasz Miłkowski.
Nigdy wcześniej nie pracował w tej formacji, przyszedł do niej ze stanowiska komendanta wojewódzkiego policji w Krakowie.
W swoim CV może wpisać powodzenie zapewnienia bezpieczeństwa milionom pielgrzymów, którzy przyjechali na Światowe Dni Młodzieży.

Ale w policji opierał się on na doświadczonych zastępcach, którzy wkrótce po zakończeniu ŚDM odeszli, gdyż zaczynali służbę przed 1989 rokiem.
- Nie ma poważania w naszej formacji, bo nikt go tutaj nie zna.
Nawet nie jest generałem, bo ustawa nie przewiduje dziś przenoszenia stopni między policją a BOR.
To wszystko powoduje, że ludzie chcą masowo uciekać - mówią nam funkcjonariusze.


Tak to opisują dziennikarze - a ile w tym jest prawdy?

Piesze wędrówki po Beskidach, łódka na Pojezierzu Myśliborskim i spacery po Borach Tucholskich.
Jarosław Kaczyński lubi wypoczywać w Polsce i w towarzystwie przyjaciół z partii.
Bez względu na pogodę i okoliczności zawsze ma na sobie czarny, żałobny strój.

link http://www.newsweek.pl/polska/polityka/ ... 409,1.html

Europoseł PiS Czesław Hoc kilkanaście dni temu pochwalił się na Twitterze zdjęciem, na którym razem z prezesem PiS łowi ryby.
„Kończymy długi weekend na Pomorzu Zachodnim.
Rozpoczynamy sezon na szczupaki” – napisał.


Tak piszą dziennikarze - ale nie tylko oni jak widać z treści na wskazanym linku.

Napisałem - bo to jest dział ochrona VIP-ów.
I jak widać mało komentuję.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 11759
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 415 razy
Otrzymał/a podziekowań: 472 razy
Status: Offline

Re: Ochrona VIP-a za 100 tys. miesięcznie

Postautor: Epitet » 08 lip 2017 14:07

Dennik N o Kaczyńskim.
Publikujemy tłumaczenie na język polski CAŁEGO artykułu, który wywołał tak duże zamieszanie w polskim internecie

link http://www.porteuropa.eu/slowacja/polit ... kaczynskim

Materiał z lutego 2017 roku

Mój komentarz

Zdecydowałem się opublikować polskie tłumaczenie CAŁEGO tekstu, by przeciąć spekulacje na jego temat.
Obie strony absurdalnej medialnej wojenki politycznej, za moimi plecami posługują się bowiem wyrwanymi z kontekstu fragmentami moich artykułów w słowackiej i ukraińskiej prasie, by uzasadnić swoje z góry założone tezy.

Przetłumaczony powyżej tekst powstał, by wyjaśnić słowackim czytelnikom zawiłości polskiej sytuacji politycznej.
Taka jest właśnie rola dziennikarza, piszącego o sprawach zagranicznych.

Naczelną zasadą, którą kieruję się pisząc artykuły analityczne na tematy polityczne, jest nie stawanie po żadnej ze stron barykady. Największy ubaw z przyklejania mi łatki „antypisowskiego dziennikarza w służbie PO-PSL” mają zapewne lokalni samorządowcy Platformy i PSL-u z Małopolski.
Są na mnie wściekli (to mało powiedziane) za ostro opisywaną na tych łamach aferę w parkach krajobrazowych Małopolski, kontrolowanych przez PSL.
W bardzo ostrych słowach krytykuję też małopolską PO za to, że toleruje tę sytuację.
Lider młodzieżówki PSL groził mi publicznie procesem za to, że krytykowałem zbyt wolne działania antysmogowe koalicji PO-PSL w Sejmiku, co moim zdaniem ma na celu wywołanie przez PSL „efektu mrożącego”, czyli powstrzymania mnie od dalszej krytyki prasowej. Sprawę zgłoszę wkrótce Rzecznikowi Praw Obywatelskich i instytucjom broniącym wolności mediów.

Polecam zapoznanie się z materiałami na temat afery w parkach krajobrazowych i zachęcam dziennikarzy z obu stron sporu politycznego do podjęcia tego tematu w mediach ogólnopolskich:


link http://wmeritum.pl/dziennikarz-wyborcze ... lak/170887

Na łamach słowackiego portalu internetowe dennikn.sk ukazał się artykuł krytykujący politykę Jarosława Kaczyńskiego. Publikacja przypadła do gustu Bartoszowi Welińskiemu, dziennikarzowi „Gazety Wyborczej”, który udostępnił ją na swoim twitterowym profilu dołączając wymowny komentarz.
Problem w tym, że autorem cytowanego tekstu jest… Polak.


To jaki to w końcu Polak?

Wpis Welińskiego najprawdopodobniej zginąłby w gąszczu innych tweetów, gdyby nie czujne oko jednego z internautów.
Michał Bartoszko zauważył bowiem, że artykuł, który został opublikowany na portalu dennikn.sk nie wyszedł spod ręki Słowaka.
Jego autorem jest Polak, Jakub Łoginow.

Z pana Łoginowa więc taki Słowak, jak z nas obywatele Hondurasu.


Przypomnijmy, iż w nie mniej niekorzystnym świetle we wtorek Polska została przedstawiona w czeskiej prasie.
Prestiżowy dziennik "Hospodářské noviny" szeroko opisywał problem sprzeciwu rządu PiS wobec przedłużenia kadencji Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej.
Temat ten podjęto w Pradze jednak nie tyle z ciekawości, co w związku z faktem, iż Polak szefujący najważniejszej unijnej instytucji ma tam opinię "jednego z głównych sojuszników".

link http://natemat.pl/201095,kaczynski-dzia ... e-w-polsce

Pokazuję, bo ten medialny przykład manipulacji to majstersztyk w wykonaniu zwolenników PiS.

Dla ochrony fizycznej VIP-a to raczej nie jest najlepszy prognostyk.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 11759
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 415 razy
Otrzymał/a podziekowań: 472 razy
Status: Offline

Re: Ochrona VIP-a za 100 tys. miesięcznie

Postautor: Epitet » 28 lip 2017 07:48

Moim zdaniem warte jest odnotowania:

Jak donosi "Fakt", Jarosław Kaczyński udał się ostatnio na Powązki. Uwagę reportera gazety przykuł fakt, że za samochodem prezesa PiS, w którym podróżował wraz ze swoją ochronę, poruszał się inny pojazd - srebrna Kia.

"Jarosław Kaczyński jest objęty stałą ochroną" - powiedział asp. szt. Mariusz Mrozek z KSP w rozmowie z "Faktem", a kierowca srebrnego samochodu jest funkcjonariuszem stołecznej policji.

Jak zaznaczył reporter dziennika, tego dnia nie było żadnego protestu, a Kaczyńskiemu, jako szeregowemu posłowi, ochrona policji nie przysługuje.

Z kolei były oficer Agencji Wywiadu w rozmowie z "Faktem" stwierdził, że dodatkowa ochrona i kamery pod domem prezesa to gra pozorów, a policja wykorzysta "kruczki prawne, by śledzić opozycję".



link http://fakty.interia.pl/polska/news-fak ... Id,2422327

Materiał źródłowy:

link http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/ ... zu/0z4f34g

Jak ochrona VIPa może przerodzić się w ciężką politykę?
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 11759
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 415 razy
Otrzymał/a podziekowań: 472 razy
Status: Offline

Re: Ochrona VIP-a za 100 tys. miesięcznie

Postautor: Epitet » 02 sie 2017 12:09

Michał Setlak - były współpracownik zespołu smoleńskiego Macieja Laska, występujący w roli eksperta lotniczego w jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych - 27 lipca 2017 r. zamieścił na Twitterze komentarz na temat Jarosława Kaczyńskiego - prezesa Prawa i Sprawiedliwości o następującej treści:
"Z całego serca życzę temu łajdakowi jak najszybszej śmierci - ten głupi gnój niszczy naszą Ojczyznę" (pisownia oryginalna - przyp.).

link http://fakty.interia.pl/polska/news-zyc ... Id,2424208

28 lipca Setlak dodał na Twitterze:
"Przyjaciele doradzają mi, abym przeprosił za życzenia śmierci dla Jarosława Kaczyńskiego.
NIE!!!
To wróg Ojczyzny, który niszczy Polskę" (pisownia oryginalna - przyp.).

"Umieszczenie przytoczonego komentarza ma bez wątpienia charakter publiczny i powinno być traktowane jako nawoływanie do popełnienia przestępstwa.
Stanowisko Setlaka odnoszące się do Jarosława Kaczyńskiego było powszechnie publikowane i komentowane nie tylko na Twitterze, ale również na wielu poczytnych portalach internetowych" - powiedział Jan Mosiński.

Zdaniem parlamentarzysty, komentarz autorstwa Setlaka należy także zaliczyć do mowy nienawiści z pobudek politycznych i powinno być ścigane z urzędu.

"Pojęcie to obejmuje wypowiedzi ustne i pisemne, rysunki, utwory muzyczne, które lżą, oskarżają, wyszydzają i poniżają grupy i jednostki z powodów takich, jak przynależność polityczna, rasowa, etniczna, religijna" - powiedział Mosiński.

Według Mosińskiego, Setlak dopuścił się przestępstwa z art. 119 kk.

Zgodnie z art. 119. paragraf 1, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.



Wielki alarm dla ochrony VIP-a.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Wróć do „Ochrona osobista / VIP”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości