Reklama

Projekt. "Minister Bezpieczeństwa Narodowego". Jego zbrojnym ramieniem stanie się Agencja Bezpieczeństwa Narodowego

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 11528
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 403 razy
Otrzymał/a podziekowań: 447 razy
Status: Offline

Projekt. "Minister Bezpieczeństwa Narodowego". Jego zbrojnym ramieniem stanie się Agencja Bezpieczeństwa Narodowego

Postautor: Epitet » 14 cze 2017 14:25

W rządzie ma powstać stanowisko superministra do spraw bezpieczeństwa.
Będzie on zwierzchnikiem Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, która powstanie z połączenia obecnej ABW z Agencją Wywiadu. Jeszcze nikt w historii III RP nie miał takiej władzy nad naszym bezpieczeństwem.

Onet dotarł do trzymanego w tajemnicy rządowego projektu ustawy, który tworzy najpotężniejszy resort bezpieczeństwa w naszych najnowszych dziejach.
Po wprowadzeniu nowych przepisów obecny koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński miałby się stać "ministrem bezpieczeństwa narodowego".
Jego zbrojnym ramieniem stanie się nowa Agencja Bezpieczeństwa Narodowego.
O ile ABW mogła podsłuchiwać czy obserwować, gdy w grę wchodziły przestępstwa, to agenci ABN będą to mogli robić, nawet gdy będą to tylko "zagrożenia".
Umacniając pozycję nowego ministra, nowa ustawa znacznie ogranicza dotychczasowe uprawnienia premiera i prezydenta w nadzorze nad służbami.

link http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... wa/v7k36cl

Projekt ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Narodowego to ponad 100 stron szczegółowych przepisów, które tworzą najpotężniejszy resort bezpieczeństwa w najnowszych dziejach.

Dokument powstał w otoczeniu koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego.
To nie przypadek — według naszych ustaleń to Kamiński po wprowadzeniu nowych przepisów miałby się stać "ministrem bezpieczeństwa narodowego".

Fenomen na skalę światową

Ów superminister to postać w nowym systemie kluczowa — jednoosobowo będzie "nadzorował, kontrolował i koordynował" działalność służb specjalnych.
Jego zbrojnym ramieniem stanie się przede wszystkim nowo tworzona Agencja Bezpieczeństwa Narodowego.
Powstanie ona z połączenia obecnej ABW z Agencją Wywiadu.
ABN stanie się fenomenem na skalę światową, przynajmniej jeśli chodzi o państwa demokratyczne.
Będzie jednocześnie wywiadem, kontrwywiadem, formacją zwalczającą terroryzm, superpolicją oraz służbą zbierającą wszelkie informacje ważne dla bezpieczeństwa państwa, nawet jeśli nie będą one wskazywać na naruszenia prawa.

W razie wprowadzenia stanu wojennego ABN będzie się automatycznie stawać jednostką wojskową.

Agencja "w przypadku uzasadnionym interesem służby" będzie mogła nawet odmówić przeprowadzenia zleconego przez prokuraturę śledztwa.

Już sam fakt tworzenia takiego kolosa o ogromnych uprawnieniach budzi kontrowersje wśród byłych funkcjonariuszy specsłużb, z którymi rozmawialiśmy.
Dotyczy to nawet niektórych polityków PiS oraz ludzi służb kojarzonych z tą formacją.
- Takiej władzy w Polsce nie miał nikt od czasów komunistycznej bezpieki - mówi nam jeden z wysokiej rangi oficerów.

Wszystkie mundury Kamińskiego

Minister bezpieczeństwa będzie "nadzorował, kontrolował i koordynował" nie tylko ABN, ale także CBA.
Kamiński chce mieć nawet podstawę prawną do wpływania na specsłużby wojskowe, podlegające dziś Antoniemu Macierewiczowi.

Zgodnie z projektem ustawy, choć Służba Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służba Wywiadu Wojskowego pozostaną pod nadzorem szefa MON, to minister bezpieczeństwa będzie mógł je "kontrolować i koordynować".

Co to znaczy w praktyce?

Dla przykładu - będzie mógł żądać od szefów służb wojskowych informacji (także niejawnych) oraz wydawać im wytyczne, jedynie informując o tym ministra obrony.

To nie wszystko.

W projekcie, którym dysponuje Onet, znalazła się zapowiedzieć wprowadzenia w życie ustawy "o szczególnych uprawnieniach ministra właściwego do spraw bezpieczeństwa narodowego".

Jakich?

Można się domyślać z kontekstu, w jakim została umieszczona owa zapowiedź.

Chodzi o niejawne zbieranie, gromadzenie i sprawdzanie informacji przez ABN. Agenci tej służby będą mieli pełen, niejawny dostęp do informacji na nasz temat, które gromadzą "w rejestrach publicznych i ewidencjach" wszystkie instytucje.

Łatwiej będzie podsłuchiwać

Ustawa daje ABN prawo uzyskiwania — za zgodą Sądu Okręgowego w Warszawie — informacji objętych tajemnicą bankową, a także do wszelkich innych danych finansowych, których agenci będą potrzebować.

Zgoda sądu będzie potrzebna w kilku jeszcze przypadkach — choćby przy stosowaniu technik operacyjnych, takich jak podsłuchy i podgląd. To do sądu także szef ABN ma co pół roku składać informacje na temat danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych, które wykorzystywał.

Tyle że — po pierwsze — będą to wyłącznie statystyki. Po wtóre, nasi rozmówcy z kręgów specsłużb przyznają, że sędziowie mają blade pojęcie o ich pracy i nie dysponują żadnymi możliwościami weryfikacji ich działań. A po trzecie — sądy zostaną niedługo w znaczniej mierze podporządkowane rządowi, na czym zewnętrzna kontrola działań specsłużb dodatkowo ucierpi.

W dodatku ustawa o ABN znacznie rozszerza możliwości stosowania technik operacyjnych. O ile ABW mogła podsłuchiwać czy obserwować, gdy w grę wchodziły przestępstwa ("rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw"), to agenci ABN będą to mogli robić, nawet gdy będą to tylko "zagrożenia". Jakie? Choćby zagrożenia "ze strony terroryzmu i ekstremizmu" dla "bezpieczeństwa narodowego" i "porządku konstytucyjnego".

W dodatku, w przypadku rozpoznawania przez ABN owych "zagrożeń" przy wykorzystaniu technik operacyjnych, sądy nie będą miały nic do gadania — zostały od tego odsunięte.

Premier i prezydent wycięci

Umacniając pozycję nowego ministra, ustawa o ABN znacznie ogranicza dotychczasowe uprawnienia premiera i prezydenta w nadzorze nad służbami.
Najbardziej jaskrawym na to dowodem jest likwidacja działającego w tej chwili organu nadzoru, czyli Kolegium ds. Służb Specjalnych.
Kieruje nim premier, a w skład wchodzą szefowie MSW i MSZ, minister obrony, minister finansów, koordynator służb specjalnych oraz szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
W posiedzeniach kolegium uczestniczą szefowie służb.


Kamiński chce zrobić dokładnie odwrotnie — to szefowie służb będą gospodarzami, a politycy gośćmi. I to nie zawsze.

Ustawa powołuje nowe ciało — Kolegium Szefów Służb Specjalnych.

Na jego czele stanie minister bezpieczeństwa, a zatem Kamiński.

Jak sama nazwa wskazuje, w skład nowego kolegium wchodzą tylko szefowie służb — ABN, CBA, SKW oraz SWW — zaś o przedstawicielach rządu i prezydenta nie ma ani słowa.

Oczywiście, minister bezpieczeństwa "może" ich zaprosić na wybrane posiedzenia nowego kolegium, ale nie ma takiego obowiązku.

Według informacji Onetu, takie pomysły spotkały się z oburzeniem w prezydenckim Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.

Nasz rozmówca, były oficer z kierownictwa jednej ze służb:

— Likwidacja Kolegium ds. Służb to w praktyce likwidacja nadzoru demokratycznej władzy nad służbami.
O ograniczeniu ministrom możliwości roboczego kontaktu ze służbami nawet nie wspominam.
Ten projekt daje służbom znacznie większe uprawnienia, przy jednoczesnym ograniczeniu kontroli nad nimi.
To niebezpieczny kierunek.

Wedle ustawy, to minister bezpieczeństwa zyska prawo do "występowania do członków Rady Ministrów oraz organów administracji rządowej o przedstawienie informacji niezbędnych w sprawach bezpieczeństwa narodowego" — czyli w kwestiach bezpieczeństwa stanie się de facto zwierzchnikiem wszystkich ministrów i całej administracji.
Pod tym względem projekt marginalizuje znaczenie premiera, któremu formalnie podlegają wszystkie specsłużby.


Pokazuję całość projektu ustawy - bo treści w niej zawarte na to zasługują.
Zostanie uchwalana nocą - tak przewiduję.

Jak widzę w projekcie jest zawarta dobra zmiana...co ja piszę bardzo dobra zmiana.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 11528
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 403 razy
Otrzymał/a podziekowań: 447 razy
Status: Offline

Re: Projekt. "Minister Bezpieczeństwa Narodowego". Jego zbrojnym ramieniem stanie się Agencja Bezpieczeństwa Narodowego

Postautor: Epitet » 14 cze 2017 14:50

Lubię analizy oceniające:

Grzegorz Małecki:
nie jesteśmy gotowi na obronę przed terrorystami

ANDRZEJ STANKIEWICZ 29 maja, 10:01

link http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... mi/wc77wj9

— W polskich służbach specjalnych premiowane są oportunizm, lizusostwo i nieróbstwo.

W efekcie są one martwe albo w stanie śmierci klinicznej.
Od 15 lat mamy nieskuteczne służby specjalne — taką druzgocącą diagnozę stawia w rozmowie z Onetem były szef Agencji Wywiadu płk Grzegorz Małecki.
To oficer, który w służbach spędził ćwierć wieku i jeszcze 8 miesięcy temu kierował polskim wywiadem.
Został szefem Agencji Wywiadu po objęciu władzy przez PiS.

Zdaniem byłego szefa wywiadu nasz system bezpieczeństwa nie jest przygotowany na poważne zagrożenia terrorystyczne.
— Jeśli w Polsce nie doszło do aktów terroru czy zamachów, to nie jest to zasługa służb.
Nie znaleźliśmy się na liście celów organizacji terrorystycznych.
Ale to nie będzie trwać wiecznie" — przestrzega

Pułkownik uważa, że nasza największa specsłużba — czyli Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego — jest w głębokim kryzysie.
Jego zdaniem ABW nie spełnia swojej roli, jeśli chodzi o monitorowanie zagrożeń

Małecki krytykuje polityczne czystki w służbach, których dokonuje każda ekipa:

— W efekcie w służbach króluje pozoranctwo.
Ważne, by nie komplikować szefom życia.
To jest błędne podejście, które ogranicza naszą skuteczność w sposób dramatyczny — ocenia

Jednocześnie pułkownik twierdzi, że w Polsce nie ma realnej kontroli służb i apeluje o ich reformę

Czy po tych zmianach, które następują w polskich służbach konsekwentnie od 15 lat — czystki, reorganizacje, weryfikacje, raporty — człowiek o zdrowych zmysłach poszedłby z nimi na współpracę z pobudek patriotycznych?

Mimo wszystko uważam, że tak.
Choć czystki zdewastowały służby.
Ale pan był przedstawicielem ekipy, która też zwalniała ludzi. Ilu pan funkcjonariuszy wyrzucił z Agencji Wywiadu?

Ja nikogo nie wyrzucałem. Poza niewielką grupą osób, które nabyły pełną wysługę emerytalną, rozpoczynających służbę w głębokim PRL-u, ze służby odeszły pojedyncze jednostki. Można je policzyć na palcach jednej ręki.

Za to duże czystki były w ABW czy SKW?

Nie dysponuję precyzyjną wiedzą na ten temat. Ja mówię cały czas to samo — masowe zwalnianie ludzi jest błędem.

To efekt słabości modelu zarządzania służbami.
Modelu, który promuje postawy oportunistyczne, a wszystkich, którzy mają własne zdanie, wyrzuca poza nawias.
Tymczasem oportuniści nie nadają się do służb.
Model w każdej polskiej służbie jest taki, że szef to jest pan i władca, więc wszyscy mają wykonywać jego rozkazy.

Taki wschodni ryt.
To jest błędne podejście, które ogranicza naszą skuteczność w sposób dramatyczny.
Ten wschodni styl też jest dziedzictwem PRL i tak się rozpanoszył w służbach, że nawet bez esbeków jest wciąż żywy.
To uwarunkowanie kulturowe.

Czystki to konsekwencja braku jasnych zasad polityki personalnej.
Inny przykład — brak rotacji kadrowej.
Niektóre stanowiska są zajmowane przez niektórych ludzi po 10-15 lat.
Na Zachodzie się to nie zdarza.
Ludzie wiedzą, że muszą się rozwijać — albo idą do góry, albo w dół, w zależności od ich umiejętności i osiągnięć.
Do tego dochodzi podział na wrogie frakcje, bardzo żywy zwłaszcza w ABW, ale obecny we wszystkich służbach.

Najpierw mówi pan o tym, że w służbach są oportuniści, a teraz jeszcze wrogie frakcje?

Włos się na głowie jeży.

To jest konsekwencja reformy z 2002 r. likwidującej UOP i tworzącej w jego miejsce ABW i Agencję Wywiadu.

Środowisko funkcjonariuszy, którzy trafili do służb po upadku komunizmu, zostało wówczas poddane presji polityków SLD i pękło na wrogie kawałki.

Część została w służbie, ale spora grupa została wyrzucona.
Pracę straciło 500 funkcjonariuszy, w tym 70 proc. kierownictwa.
Odeszli młodzi, najbardziej perspektywiczni — uznano ich za niegodnych służby.
To wtedy zaczął się w służbach koniunkturalizm.

Rozbicie UOP to był rewanż ekipy Aleksandra Kwaśniewskiego za to, że podejrzewał kojarzone z prawicą szefostwo UOP o próbę zablokowania mu drugiej prezydenckiej kadencji w 2000 r.

W Polsce zawsze polityka decydowała, jak wyglądają służby.
Kolejne wybory i zmiany polityczne, kolejne afery i napięcia strasznie służby podzieliły.

W każdym sektorze mundurowym ludzie się łączą w grupki czy frakcje.
Ale kryterium dotyczy nie polityki, a wcześniejszej wspólnej nauki czy pracy.

To raczej wzajemne wspieranie, a nie walka z innymi.
Tymczasem w służbach każda kolejna ekipa wyrzucała ludzi, twierdząc, że usuwa "gangrenę".
To spowodowało, że rachunek krzywd jest wysoki.
A patrząc czysto profesjonalnie — po zmianach żadna z nowych służb nie osiągnęła sprawności UOP z 2001 r.

Czyli od 15 lat mamy nieskuteczne służby?

Tak jest. Tak uważam.

To po co one są?

To wszystko, co jest przez nie robione, daje politykom i opinii publicznej poczucie, że wszystko działa należycie. Ale to w dużej mierze tylko fasada, działania pozorne. Politycy wtrącają się do bieżącej pracy służb, a nie zajmują się tym, co jest ich obowiązkiem — nie przygotowują strategii, nie formułują celów, zadań i nie prowadzą systemowej kontroli służb, rozliczania ich z efektów.

Chcą mieć informacje, które da się wykorzystać politycznie?

Niestety nadal zdarzają się próby ingerowania w konkretne sprawy, wywierania wpływu na politykę personalną, wypytywania o źródła. Na Zachodzie politykom nie przychodzi to do głowy.

Poza Trumpem.

Widać, jaki to powoduje efekt. Służby stawiają mu opór, nie dlatego że toczą z nim wojnę w obronie własnych interesów, tylko dlatego że bronią zasad państwa amerykańskiego.

Wara politykom od wpływania na sprawy, od decyzji, kogo szef służby powołuje na stanowiska, od źródeł. To nie jest ich rola.

*

Służby poza kontrolą

Powiedział pan, że brakuje systemowej kontroli służb. Czyli w praktyce służby są poza kontrolą?

W pewnym sensie są. Nie ma w Polsce kompleksowego, całościowego systemu kontroli w nowoczesnym rozumieniu, typowego dla modeli istniejących w większości dojrzałych demokracji. Jak w większości kwestii, które dotyczą służb, nie mamy rozwiązań systemowych. Nie ma też należytej synergii różnych służb, wspólnych strategii, celów i działań.

Służby są kontrolowane w różnych aspektach przez koordynatora specsłużb, Kolegium ds. Służb Specjalnych, NIK oraz sądy.

To są wszystko działania doraźne, powierzchowne, kompetencje tych organów nie dotykają istoty działań służb. Przede wszystkim nikt nie ocenia efektywności służb. Sprawowana kontrola jest punktowa, a jej efektem nie jest realna wiedza o stanie służb, jakości ich działania i merytorycznych efektach.

Ale jest ocena szefów służb ze strony rządu, czyli polityków.

Ta ocena nie opiera się na rzetelnej wiedzy o najważniejszych aspektach ich działalności, na głębokiej analizie sukcesów i porażek. Ja miałem okazję pracować zarówno w organie kontrolującym — Kolegium ds. Służb Specjalnych — jak i kontrolowanym, czyli w Agencji Wywiadu. I mogę powiedzieć z całą stanowczością: realnej kontroli służb nie ma, bo organy kontrolne nie mają do tego instrumentów.

Przez służby kontrola jest traktowana jako coś dolegliwego, wymierzonego w ich działania, co ma im zaszkodzić i utrudnić pracę. Perspektywa polityków jest inna — chodzi im o trzymanie służb za gardło, pod butem, "trzymanie na smyczy", demonstrowanie swojej nadrzędności. Takie myślenie pokazuje nie tylko pogardę świata polityków wobec służb, ale ich przekonanie, że służby są szkodliwe, stanowią same w sobie zagrożenie. To są mity - nieprawdziwe, krzywdzące i szkodliwe.

Najważniejsze jest to, że ani służby, ani politycy nie rozumieją, czemu kontrola służy, co jest jej istotą. A tymczasem, wbrew stereotypowi utrwalonemu w samych służbach, kontrola jest najbardziej pożyteczna właśnie dla nich. Dzięki niej mogą udowodnić, że działają w interesie państwa, skutecznie, prawidłowo, gospodarnie i nie naruszając praw obywatelskich nadmiernie i bez potrzeby.

Jest pan idealistą. Mam raczej wrażenie, że politycy boją się służb, dlatego też chcieliby nimi ręcznie sterować.

Być może tak jest właśnie w Polsce. Podejście, o którym ja mówię, jest podstawą systemu kontrolnego służb w USA, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Hiszpanii czy we Włoszech. Tam traktowanie służb jest zupełnie inne. System kontroli służb to pierwsza rzecz, którą należy zmienić. Ale niejedyna. Należy zacząć od odejścia od stosowania pojęcia służby specjalne i wprowadzić jasne rozróżnienie między służbami wywiadowczymi a policyjnymi — to absolutny fundament.

Czym to się różni?

Celem działania. Służby wywiadowcze istnieją po to, by zbierać informacje dotyczące bezpieczeństwa państwa niedostępne innymi metodami. Chodzi o to, by te informacje zostały wykorzystane przez decydentów do podejmowania decyzji o strategicznym znaczeniu. Jednym słowem — chodzi o zasilanie informacyjne rządu i wspomaganie w ten sposób kierowania państwem.

Natomiast celem instytucji policyjnych jest wymuszanie stosowania prawa — prowadzenie postępowań karnych służących ściganiu sprawców przestępstw. To są różne cele, choć nierzadko podobne lub wręcz takie same metody. Dlatego stosowanie dla ABW, Agencji Wywiadu czy CBA wspólnej nazwy – służby specjalne – jest nieporozumieniem.

A nasze ABW, największa polska służba, gdzie się mieści w tym podziale?

Ona jest tym i tym jednocześnie — czego dzisiaj w świecie nie łączą już chyba żadne służby.
W państwach demokratycznych obowiązuje standard, że jedna instytucja nie może łączyć w sobie uprawnień do prowadzenia wywiadu na rzecz rządu z kompetencjami do stosowania metod o charakterze represyjnym, tj. zatrzymywanie ludzi czy przesłuchiwanie ich w sprawach karnych.

Dlatego właśnie uważam, że ABW jest reliktem PRL, ponieważ łączy w sobie te uprawnienia.
Pomimo upływu 27 lat od upadku komuny nie wprowadzono modelu, który opiera się na zasadach obowiązujących na Zachodzie.

Jakie to ma dla mnie jako obywatela znaczenie?


Weźmy kwestię potencjalnych zamachów.
Żeby chronić obywateli służby zachodnie muszą zbierać i analizować bardzo wiele informacji odnoszących się do zjawiska terroryzmu.
A ABW ma związane ręce.

Czemu?

Bo w Polsce kontrola operacyjna — podsłuchy, obserwacja, kontrola korespondencji — może być stosowana wyłącznie w celu zgromadzenia dowodów popełnienia przestępstwa.
A zatem ABW nie może sięgać po takie środki, jeśli nie ma wiarygodnych informacji o przestępstwie.
To znacznie utrudnia działania antyterrorystyczne.
Nikt w Polsce nie odważył się zaproponować, że będziemy stosować podsłuchy, żeby zdobywać informacje dotyczące zagrożenia bezpieczeństwa państwa.

To może dobrze, skoro system kontroli mamy słaby.
Takie uprawnienia mogłyby być stosowane w innych celach, choćby politycznych.

W przypadku braku sprawnego systemu kontroli — zgoda.
Ale efekt jest taki, że w praktyce nie mamy wywiadu wewnętrznego, który jest kluczowy dla bezpieczeństwa państwa, ponieważ zajmuje się rozpoznawaniem zagrożeń wewnętrznych.
Dlatego więc postuluję jednocześnie zmianę roli ABW oraz budowę sprawnego, kompleksowego systemu kontroli.


Moim zdaniem są to podwaliny pod nowy projekt ustawy o super ministrze BN.
A może się mylę?
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

Topic author
Epitet
Generał
Generał
Posty: 11528
Rejestracja: 16 sty 2011 19:01
Podziękował: 403 razy
Otrzymał/a podziekowań: 447 razy
Status: Offline

Re: Projekt. "Minister Bezpieczeństwa Narodowego". Jego zbrojnym ramieniem stanie się Agencja Bezpieczeństwa Narodowego

Postautor: Epitet » 15 cze 2017 13:34

Próba skomentowania tego projektu:

Jak poinformował onet.pl, w rządzie będzie superminister do spraw bezpieczeństwa, a AW i ABW zostaną połączone w Agencję Bezpieczeństwa Narodowego.
Portal opisał projekt przygotowywanych zmian w prawie.
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych nie komentuje "nieformalnych pomysłów na zmiany w służbach specjalnych".

link http://www.defence24.pl/610409,media-zm ... pecjalnych

Nie komentowanie też jest forma odpowiedzi.
Nie ma to jak jeść do syta, spać słodko i żyć beztrosko...

Awatar użytkownika

senex
Generał Brygady
Generał Brygady
Posty: 3406
Rejestracja: 02 gru 2013 11:40
Podziękował: 98 razy
Otrzymał/a podziekowań: 365 razy
Status: Offline

Re: Projekt. "Minister Bezpieczeństwa Narodowego". Jego zbrojnym ramieniem stanie się Agencja Bezpieczeństwa Narodowego

Postautor: senex » 15 cze 2017 16:38

Epitet pisze:Próba skomentowania tego projektu:

Próbuje - maleńka próba.
Powrót do PRL.
W tamtym okresie było SB jako całość z wydziałami . I - wywiad, II - kontrwywiad i reszta polityczna. Przy powstawaniu oddzielnych służb wywiadu ( AW) i kontrwywiady ( ABW) miało na celu między innymi rozbicie pewnych powiązań, starych układów. Wracamy do starego.
Każda przebyta do końca droga prowadzi dokładnie donikąd

Wróć do „Ustawy i Rozporządzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości